Gdzie znajduje się Kłomino i dlaczego nazywane jest miastem widmo?
Kłomino to niewielkie, lecz niegdyś tętniące życiem miasteczko położone w zachodniej części Polski, w województwie zachodniopomorskim, nieopodal Bornego Sulinowa. Dziś uznawane jest za jedyne prawdziwe miasto widmo w Polsce – miejsce całkowicie opuszczone, owiane tajemnicą, budzące zarówno strach, jak i fascynację. W przeszłości stanowiło ważny punkt strategiczny o charakterze militarnym, a jego historia ściśle wiąże się z burzliwymi losami XX wieku – od niemieckich planów wojskowych, przez radziecką okupację, po ostateczne porzucenie w latach 90.
Historia Kłomina: od niemieckiej bazy wojskowej do radzieckiego garnizonu
Korzenie Kłomina sięgają lat trzydziestych XX wieku, kiedy to III Rzesza zaczęła przekształcać obszary Pomorza w strategiczny kompleks militarny. W 1936 roku powstało miasteczko wojskowe Westfalenhof, będące bazą dla niemieckich żołnierzy Wehrmachtu. Budynki mieszkalne, koszary, obiekty sportowe, magazyny i bazy techniczne – wszystko zostało zaprojektowane z niemiecką precyzją i militarystyczną skutecznością.
Po zakończeniu II wojny światowej, kontrolę nad terytorium przejęła Armia Czerwona. Kłomino, podobnie jak pobliskie Borne Sulinowo, dostępne było wyłącznie dla żołnierzy radzieckich i ich rodzin. Miasteczka nie było na mapach – oficjalnie nie istniało. Okupacja trwała kilkadziesiąt lat – aż do początku lat 90. XX wieku, kiedy to Rosjanie opuścili Polskę w ramach reorganizacji Układu Warszawskiego. Miasto zostało wówczas dosłownie „porzucone”, a polskie władze nie zdecydowały się na jego ponowne zasiedlenie.
Jak wygląda dziś Kłomino – ruiny po dawnej potędze
Współczesne Kłomino bardziej przypomina scenografię filmu postapokaliptycznego niż miejsce, w którym niegdyś tętniło życie. Opuszczone bloki, zawalone dachy, wybite szyby, zardzewiałe ogrodzenia i potężne gmachy skryte w leśnej gęstwinie – krajobraz ten działa na wyobraźnię i budzi niepokój. Choć wiele obiektów zostało rozebranych lub splądrowanych przez złomiarzy i szabrowników, duch przeszłości wciąż unosi się nad tym miejscem.
Obecnie Kłomino jest niemal całkowicie niezamieszkane. Dawne bloki wojskowe stoją puste, ulice zarastają trawą, a ciszę przerywa jedynie śpiew ptaków i szum drzew. W nielicznych budynkach wciąż można znaleźć pozostałości wyposażenia – pozostałości dekoracji, porcelany czy grafiki propagandowe na ścianach.
Czy można zwiedzać Kłomino? Co warto wiedzieć przed podróżą?
Pomimo swojego statusu opuszczonego miasta, Kłomino jest dostępne dla odwiedzających. Miasteczko stanowi cel licznych wypraw eksploracyjnych – tak zwanych urban exploration (urbex). Turyści, fotografowie, dziennikarze i poszukiwacze przygód przybywają tu, by zobaczyć na własne oczy jedyne w Polsce tak dobrze zachowane miasto widmo. Warto jednak pamiętać, że eksploracja tego typu niesie ze sobą ryzyko – wiele budynków grozi zawaleniem, a dostępność dróg może być ograniczona.
Osoby planujące wycieczkę do Kłomina powinny wyposażyć się w solidne buty, latarki oraz sprzęt ochronny. Należy również upewnić się, że nie naruszamy prywatnych posesji ani nie wchodzimy do obiektów grożących zawaleniem. Wskazane jest podróżowanie w grupie oraz wcześniejsze zgłoszenie wyprawy lokalnym służbom lub urzędowi gminy.
Kłomino na tle innych opuszczonych miejsc w Polsce
Chociaż Polska obfituje w opuszczone pałace, zamki, wsie i fabryki, to Kłomino pozostaje unikatowe na skalę krajową. To jedyne tego rodzaju pełnoprawne miasto, które zostało całkowicie opuszczone. W przeciwieństwie do wielu wiosek wysiedlanych po wojnie lub podczas budowy zbiorników wodnych, Kłomino było miejscem o zorganizowanej infrastrukturze miejskiej, z własnymi drogami, szkołami, sklepami i siecią energetyczną.
Wśród innych znanych „miejsc duchów” w Polsce wymienić można m.in. wsie w rejonie byłego PGR-u, niektóre dzielnice Łodzi czy Górnego Śląska, gdzie opustoszałe kamienice pozostają w rękach likwidowanych zakładów przemysłowych. Jednak żadne z tych miejsc nie dorównuje skalą i atmosferą temu, co oferuje Kłomino.
Dlaczego Kłomino nie zostało zaludnione ponownie?
Po opuszczeniu miasta przez ostatnie oddziały radzieckie, istniały plany, aby zaludnić Kłomino cywilami, a nawet przekształcić je w kurort lub osiedle mieszkaniowe. Niestety – lokalizacja miasteczka okazała się problematyczna. Brak dostępu do komunikacji publicznej, oddalenie od większych ośrodków miejskich, a także niepewna jakość infrastruktury odstraszały potencjalnych inwestorów i mieszkańców.
Dodatkowo, przez wiele lat, przyszłość tego terenu była niejasna – brakowało planów zagospodarowania przestrzennego, a także środków na jego odbudowę. Z czasem większość obiektów zaczęła popadać w ruinę, co jeszcze bardziej ograniczyło szanse na renowację lub sprzedaż działek pod inwestycje.
Kłomino w popkulturze – inspiracja dla filmów i gier
Unikalny klimat Kłomina nie umknął uwadze twórców kultury. Miasto często pojawia się w reportażach, filmach dokumentalnych i seriach eksploracyjnych. Zainspirowało też wielu autorów gier komputerowych i powieści postapokaliptycznych. Jego architektura – monumentalna, przesiąknięta historią militarnej tajemnicy – do złudzenia przypomina lokacje znane z serii gier takich jak „S.T.A.L.K.E.R.” czy „Metro 2033”.
Dla wielu pasjonatów historii i urban exploration Kłomino stało się wręcz pielgrzymkowym przystankiem – miejscem, gdzie przeszłość niemal fizycznie styka się z teraźniejszością, a samotność i cisza mówią więcej niż słowa.
Co przyszłość niesie dla Kłomina – rewitalizacja czy zapomnienie?
Przez ostatnie lata pojawiły się pojedyncze głosy na temat rewitalizacji rejonu Kłomina. Nie brakuje pomysłów – od utworzenia muzeum historii zimnej wojny, przez stworzenie kompleksu survivalowego, aż po osiedle artystów lub ekowioskę. Jednak żaden z tych projektów nie zyskał realnych fundamentów ani wsparcia finansowego.
Kłomino wciąż czeka między światami – zawieszone między przeszłością a przyszłością, pamięcią a zapomnieniem. Dla jednych to tylko opuszczone ruiny, dla innych – świadectwo historii, które warto zachować, choćby w formie niewidzialnej lekcji dla przyszłych pokoleń.

Radek Stasiak – redaktor portalu MagazynDom.pl. Z pasją pisze o aranżacji wnętrz, stylach dekoracyjnych i funkcjonalnych rozwiązaniach dla domu. Jego teksty łączą wiedzę praktyczną z estetyczną inspiracją, pomagając czytelnikom tworzyć piękne i wygodne przestrzenie do życia.